Dawni ulubieńcy Polaków -Daewoo Tico i Matiz oraz Fiat Cinquecento i Seicento. Plusy i minusy

Małe Daewoo i Fiaty królowały na polskich drogach pod koniec ubiegłego wieku. Zaleta? Jeździły! Ale plusów jest nieco więcej. Minusów – też.
fot. shutterstock

Tak jak „maluch” czyli Polski Fiat 126p był marzeniem wielu obywateli w czasach późnego PRL-u, tak opisywana tu seria małych aut była motorem napędowym polskiej motoryzacji w czasach przemian ustrojowych na początku lat 90-tych oraz na przełomie tysiąclecia. Czy dziś w ogóle warto interesować się takimi samochodami? A może niech już zostaną tylko w dobrych wspomnieniach?

W czasach gospodarki centralnie planowanej (PRL), samochód, dodajmy – jakikolwiek – był dobrem luksusowym. Pozwolić sobie na niego mogło niewielu, a nawet gdy były finanse, to marna podaż nie była w stanie sprostać popytowi. Nic zatem dziwnego, że po transformacji ustrojowej wielu Polaków wręcz zachłysnęło się możliwościami jakie dawał raczkujący i wówczas jeszcze dość „dziki” kapitalizm. Małe auta to auta „kryzysów” – ich zasadniczą zaletą jest umożliwienie ludziom przemieszczania się. Ponadto te bardzo małe pojazdy były proste konstrukcyjnie i – najczęściej – tanie w eksploatacji. Wady? Cała reszta.

Daewoo Tico (1991 – 2001)

Daewoo Tico w wersji „na wypasie” (fot. materiały prasowe producenta)

Południowokoreańskie, już nie istniejące Daewoo Motors, rozpoczęło produkcję modelu Tico w 1991 roku. Wzięto model gotowy, ówczesne (wytwarzane od 1988) Suzuki Alto. Koreańczycy zakupili licencję i produkcja ruszyła. W Polsce model ten zaczął zdobywać popularność w 1993 roku. Tico zaczął być sprowadzany do Polski przez jedną z firm (Ticar) działających w holdingu Polmot. Auto kosztowało wówczas – zależnie od wersji (bazowy PM i lepiej wyposażony DX) od 105 do 113 milionów złotych (sprzed denominacji; w przeliczeniu było to od 10 500 do 11 300 zł). W ofercie pojawiły się kolejne wersje wyposażeniowe (SR i SX), a nawet możliwość doposażenia koreańskiego malucha w automatyczną skrzynię biegów (nie warto). Jednak to wydanie nie było popularne, powód? Cena. W topowej opcji mały Tico był sporo droższy od produkowanego wówczas przez warszawską FSO Poloneza, o którym przeczytacie u nas więcej. W Polsce Tico zaczęto składać w FSO w 1996 roku. Wg danych jakimi dysponuje IBRM Samar w pierwszym roku sprzedaży w Polsce (1993) do klientów trafiło 1471 egzemplarzy, co było sukcesem. Do końca produkcji w 2001 tylko warszawska Daewoo-FSO zmontowała 126 369 egzemplarzy tego modelu.

FSO Polonez – krótka historia

FSO Polonez. Krótka historia i przegląd rynkowy #2

Polonez Caro i Atu to pierwsze z "nowych" samochodów FSO po upadku żelaznej kurtyny. Jakie były? Oto krótka historia i przegląd rynku. Czytaj dalej

Automotyw

Daewoo Tico – silnik

Pod maską koreańskiego malucha nie było wyboru. Pracował tu mały (pojemność 796 ccm), wolnossący, gaźnikowy trzycylindrowy silnik benzynowy. Moc uzyskiwana przez tą jednostkę dziś wydaje się śmiesznie mała: zaledwie 41 KM przy 5500 obr./min oraz 60 Nm momentu obrotowego przy 2500 obr./min. Jednak wówczas auto, na tle konkurencji z tego samego segmentu było całkiem żwawe w ruchu miejskim, wynikało to z masy własnej: zaledwie 690 kg. Na przedniej osi pracowały hamulce tarczowe (z tyłu bębny) – auto przyśpieszało wg katalogu do setki w szalone 17 sekund (wersja z automatem: 25 sekund!), a prędkość maksymalna 143 km/h (135 km/h w wersji z automatem) stanowiła wyzwanie dla najodważniejszych.

Daewoo Tico – zalety i wady

Zacznijmy od plusów:

  • pięciodrzwiowe nadwozie, a tym samym łatwiejsze zajęcie miejsca z tyłu
  • bagażnik mieszczący codzienne zakupy 😉 (120 litrów pojemności)
  • silnik o prostej konstrukcji, łatwy w naprawach i tani w eksploatacji
  • pasjonat-majsterkowicz bez problemu dokona wielu napraw samodzielnie
  • dobra widoczność dzięki dość dużym szybom z każdej strony pojazdu
  • zwrotność i gabaryty ułatwiające parkowanie w mieście
  • lepiej wyposażone wersje miały nawet radio

Czas na wady:

  • słabe zabezpieczenie antykorozyjne praktycznie całego auta, dziś wiele modeli już zgniło
  • nietrwałe zawieszenie (wahacze, sworznie, tylne tuleje, amortyzatory, łożyska kół)
  • irytująco zawodny układ hamulcowy na tylnej osi (bębny i szczęki hamulcowe)
  • uważajcie na przeróbki na LPG, wiele było nieprawidłowo zainstalowanych
  • iluzoryczne bezpieczeństwo
Niestety, wiele Tico już przegniło, znalezienie dobrego egzemplarza nie jest łatwe, ale wciąż nie jest też drogie (fot. Cristi Croitoru / Shutterstock)

Ceny: Tico na rynku wtórnym staje się rzadkością, powód jest prosty: wiele egzemplarzy nie dożyło naszych czasów. Dostępne egzemplarze oferowane są w zakresie cen od ok. 1000 zł (najczęściej zakup nadaje się tylko na części), do nieco ponad 4000 zł (jeżdżące egzemlarze). Biorąc pod uwagę wiek najstarszych modeli Tico w zasadzie kwalifikuje się jako mały youngtimer – tak jak jego bezpośredni konkurent, o którym niżej.

Fiat Cinquecento (1991 – 1998)

Fiat Cinquecento Sporting (fot. Michał Beszta-Borowski / Automotyw.com)

Oczywistym konkurentem dla Tico był produkowany również od 1991 roku Fiat Cinquecento. Ciekawostką jest fakt, że był to pierwszy model Fiata (a nie licencyjny) produkowany w Polsce (i tylko w Polsce), w fabryce w Tychach. W porównaniu z Tico, „cienki” w bazowej odmianie był wręcz spartańsko wyposażony. Z drugiej jednak strony autko oferowane było z szerszą gamą silników, a za dopłatą można było otrzymać nawet elektryczne szyby (tak, widzę wasz śmiech), centralny zamek, czy klimatyzację (ta była oferowana tylko w wersji 900). Ogółem wyprodukowano ponad 1,1 miliona egzemplarzy tego auta, większość (ponad 850 tys.) poszła na eksport.

Fiat Cinquecento – silniki

Początkowo „cienki” (wersja 700) wyposażany był w silnik benzynowy przejęty z Fiata 126 BIS, była to dwucylindrowa jednostka o pojemności 704 ccm generująca 31 KM (moc spadła do 30 KM po dodaniu katalizatora w 1994) przy 5000 obr./min. i 47 Nm przy 2750 obr./min.. Ten silnik był łączony z 4-biegowym manualem. Dynamika? Żadna, setkę ten wariant osiągał po… pół minuty!. Znacznie lepsza była wersja 900, wyposażana w silnik czterocylindrowy o pojemności 899 ccm (pochodzący m.in. z Fiata 127) i zasilaniem gaźnikowym lub wtryskowym. Moc – 39-41 KM, setka po 17 sekundach. Jednak największą estymą cieszył się Cinquecento Sporting z benzyniakiem R4 1.1 o mocy 54 KM (przy 5500 obr./min.). Ta wersja miała też utwardzone i obniżone zawieszenie. Setkę osiągała w 13,8 sekundy.

Fiat Cinquecento – zalety i wady

Zacznijmy od plusów:

  • auto rdzewieje nieco mniej od Tico (co nie znaczy, że ruda go nie lubi)
  • bagażnik 170 l nie powala, ale po złożeniu siedzenia mamy małą „ciężarówkę”: 810 l
  • wersja Sporting potrafiła dać namiastkę frajdy z jazdy
  • silniki o dość prostej konstrukcji, tanie części
  • zwrotność i gabaryty ułatwiające parkowanie w mieście

Czas na wady:

  • awarie przekładni kierowniczej
  • zaskakująco duże zużycie paliwa jak na moce i pojemności silników
  • nietrwałe zawieszenie
  • iluzoryczne bezpieczeństwo

Ceny: Cinquecento na rynku wtórnym również jest rzadkością. Dostępne egzemplarze oferowane są w zakresie cen od ok. 1000 zł (najczęściej zakup nadaje się tylko na części), do nawet prawie 8000 zł za wersję Sporting. Cóż, ktoś tu chyba odleciał….

Daewoo Matiz (1997 – 2004)

Daewoo Matiz – nadwozie zaprojektowali Włosi (fot. M 93 / Wikimedia)

Pod względem stylu, zaprojektowane przez Italdesign i samego Giugiaro nadwozie było znacznie ładniejsze od kanciastego Tico. Nawet dziś ten miejski maluch nie wygląda źle, o ile nie zardzewiał. Ponoć Matizy potrafiły rdzewieć jeszcze zanim dotarły do pierwszego klienta. Auto w Polsce było oferowane zarówno pod marką Daewoo, jak i (już w XXI wieku) pod marką FSO. W Polsce sprzedano prawie 150 tys. egzemplarzy tego modelu.

Daewoo Matiz – silniki

Podobnie jak w Tico, tutaj kolorytu nie ma. W wersjach oferowanych w Polsce pod maską pracował tylko jeden silnik, benzyniak R3 0,8 l o mocy 51 KM. Dynamika była podobna jak u poprzednika – Tico. Pierwszą setkę auto osiągało po 17 sekundach. Prędkość maksymalna to 144 km/h.

Daewoo Matiz – zalety i wady

Zacznijmy od plusów:

  • pięciodrzwiowe nadwozie, a tym samym łatwiejsze zajęcie miejsca z tyłu
  • bagażnik taki jak w Tico (145 l), ale po złożeniu kanapy przestrzeń rosła aż do 830 l
  • samochód łatwy w naprawach i tani w eksploatacji
  • zwrotność i gabaryty ułatwiające parkowanie w mieście

Czas na wady:

  • bardzo słabe zabezpieczenie antykorozyjne
  • nietrwałe zawieszenie przede wszystkim przedniej osi
  • psujące się aparaty zapłonowe i rozruszniki
  • iluzoryczne bezpieczeństwo

Ceny: Matiz na rynku wtórnym nie jest częstym widokiem, a Matiz ze zdrową blachą to biały kruk. Dostępne egzemplarze oferowane są w zakresie cen od ok. 2000 zł do nawet 8000 zł, choć górny pułap cenowy to raczej przesadny optymizm sprzedawcy.

Fiat Seicento (1998 – 2010)

Fiat Seicento – najmłodszy z opisywanej tu czwórki (fot. domena publiczna)

Na koniec zostawiamy auto, które do produkcji weszło najpóźniej z całej czwórki, ale też było produkowane najdłużej. Podobnie jak pozostałe wymienione tu przez nas modele także Seicento spełnia warunek taniości, zarówno w zakupie, jak i eksploatacji (części, serwis, bo spalanie już niekoniecznie, podobnie zresztą jak w Cinquecento). Jednak niepodważalną zaletą Seicento jest wiek, ten model był produkowany najdłużej, zatem szanse na znalezienie zadbanego egzemplarza, który jeszcze posłuży są wyższe niż w przypadku pozostały, opisywanych tu aut.

Fiat Seicento – silniki

Seicento w Polsce to przede wszystkim dwie jednostki napędowe. Mniejsza to benzyniak o pojemności 0,9 l i mocy 34 KM oraz mocniejszy 1.1 z 54 kucykami. Zdecydowanie warto wybrać tę drugą jednostkę, nie chodzi o moc, a o to, że jest to po prostu nowsza i mniej kłopotliwa w eksploatacji konstrukcja. Ponadto większy motor mimo większej mocy zadowala się w praktyce podobnymi ilościami paliwa (średnio ok. 6,0 – 6,5 l/100 km) co mniejsza jednostka napędowa.

Fiat Seicento – zalety i wady

Zacznijmy od plusów:

  • udany silnik o pojemności 1.1
  • rdza (wciąż obecna) stanowi tu jednak mniejszy problem, niż w pozostałych maluchach
  • awarie mechaniczne można usunąć małym kosztem
  • zwrotność i gabaryty ułatwiające parkowanie w mieście

Czas na wady:

  • choć to nowsze auto, uważnie sprawdźcie ogniska korozji
  • wyłącznie trzydrzwiowe nadwozie
  • uwaga na przeróbki z wersji Van – to często zajeżdżone auta
  • iluzoryczne bezpieczeństwo

Ceny: Tutaj dobra wiadomość, bo choć Seicento jest najmłodszym z opisywanych maluchów ceny nie powinny być duże, zakres spotkany w ogłoszeniach to od ok. 2000 zł (raczej omijamy), do prawie 10 000 zł (co jest przesadą ze strony sprzedającego).

Podsumowanie

Wszystkie opisane modele w kontekście dzisiejszych samochodów to spartańskie, ciasne i małe pojazdy, ekstremalnie niebezpiecznie przy prędkościach autostradowych, nadają się w zasadzie wyłącznie do miasta, choć oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by singiel wybrał się takim pojazdem gdzieś w dalszą drogę (gdy jest pewien sprawności pojazdu). Ale hej, własne auto za jedną pensję? Wymienione maluchy spełniają to kryterium.

Szukasz youngtimera do 10 tys. zł? Oto nasze propozycje

Szukamy youngtimera do 10 tysięcy złotych. Co oferuje rynek?

Chociaż sezon letni już za nami, to coroczne "zbrojenie się" w Youngtimery trwa w najlepsze. Co kupimy pod koniec 2021 roku do 10 tysięcy? Czytaj dalej

Automotyw

Total
0
Shares